Putin spotkał się z absolwentami uczelni wojskowych. Powiedział im, że "Rosja przeprowadzi ataki odwetowe na kraje europejskie, jeśli z ich terytorium będą wystrzeliwane bezzałogowe statki powietrzne w kierunku rosyjskich obiektów".
Rozumieją, że nastąpi atak odwetowy. Myślę, że wszyscy to rozumieją lub powinni rozumieć. Dlatego starają się w każdy możliwy sposób zdystansować się od tego – stwierdził Putin. Zauważył również, że państwa bałtyckie nie chcą eskalować konfliktu z Moskwą w związku z pojawianiem się dronów w ich przestrzeni powietrznej. Nie wskazują (kraje bałtyckie – przyp. red.) palcem na Moskwę. Mówią, że to ukraińskie drony. To błąd, awaria systemu walki radioelektronicznej albo coś jeszcze innego – powiedział dyktator.
Sikorski o słowach Putina
"To brzmi jak zapowiedź prowokacji. Spodziewam się ataku na terytorium Rosji pod fałszywą flagą, na który Putin 'odpowie'. Przypominam, że w sierpniu 1939 roku Abwehra zaaranżowała 'polski' atak na radiostację w Gliwicach aby dać sobie pretekst do wojny" - napisał Sikorski na platformie X.
Wcześniej sekretarz Rady Bezpieczeństwa Rosji Siergiej Szojgu, w kontekście ataków dronów na terytorium Rosji, ostrzegł kraje bałtyckie, że Moskwa ma prawo do samoobrony. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Federacji Rosyjskiej oświadczyło, że wystosowało do krajów bałtyckich "specjalne ostrzeżenie" dotyczące udostępniania przestrzeni powietrznej dronom Sił Zbrojnych Ukrainy. Estonia, Łotwa i Litwa stanowczo odrzuciły te zarzuty we wspólnym oświadczeniu.
Agnieszka Maj, dziennikarka, redaktorka i wydawczyni. W Dziennik.pl od 2023 roku. Wcześniej pracowała w Interii i Polska Press. Absolwentka polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim.