Szczęściarz czy pechowiec? 34-letni Jim Dillinger właśnie wrócił cały i zdrowy z rocznej służby na irackiej wojnie. Szkopuł w tym, że w ogóle nie powinno go tam być, bo siedem lat temu miał zostać z armii wypisany. Ale komuś pokręciły się daty i Dillingera wsadzili w kamasze. A za tę pomyłkę mógł zapłacić życiem!
Ledwo wyszedł z samolotu, a dowódcy kazali mu podpisać kilka dokumentów. A wtedy... "Oczy mi wylazły z orbit!" - mówi roztrzęsiony Dillinger. Od lipca 1999 roku
armia nie miała prawa powołać go do wojska! Okazało się jednak, że ktoś pomylił daty. I dziwnym trafem w jego aktach napisano, że służbę w rezerwie zakończy w... 2010 roku. Nawet on sam
był święcie przekonany, że powinien nadal wiernie służyć, bo nikt go nie poinformował!
Jak to się stało? Dillinger był jednym ze 110 tys. żołnierzy z tzw. Individual Ready Reserve. To jakby druga armia, którą wojsko amerykańskie może powoływać tylko w wyjątkowych przypadkach. Tak było też tym razem. W kwietniu zeszłego roku amerykański sekretarz obrony Donald Rumsfeld zezwolił armii na powołanie 6,5 tys. rezerwistów do służby w Iraku. Padło m.in. na Dillingera. "Już dawno temu myślałem, że nie powinni mnie powoływać, ale służyłem w armii ponad 17 lat. Więc jak ktoś mi mówi, że tak ma być, to tak jest!" - mówi Dillinger.
Wyszło inaczej. Ale trzeba zawsze pamiętać o tym, że każda armia ma coś takiego jak "Paragraf 22". Czyli absurdów bez liku!
Jak to się stało? Dillinger był jednym ze 110 tys. żołnierzy z tzw. Individual Ready Reserve. To jakby druga armia, którą wojsko amerykańskie może powoływać tylko w wyjątkowych przypadkach. Tak było też tym razem. W kwietniu zeszłego roku amerykański sekretarz obrony Donald Rumsfeld zezwolił armii na powołanie 6,5 tys. rezerwistów do służby w Iraku. Padło m.in. na Dillingera. "Już dawno temu myślałem, że nie powinni mnie powoływać, ale służyłem w armii ponad 17 lat. Więc jak ktoś mi mówi, że tak ma być, to tak jest!" - mówi Dillinger.
Wyszło inaczej. Ale trzeba zawsze pamiętać o tym, że każda armia ma coś takiego jak "Paragraf 22". Czyli absurdów bez liku!
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl