Pomysł jest prosty. Gdy żołnierze zauważą podejrzany pakunek, wyślą do niego zdalnie sterowany samochodzik. Przez kamery popatrzą, czy to bomba, czy może ktoś zapomniał torby. Jeśli okaże się, że to jednak ładunek wybuchowy, to z bezpiecznej odległości odpalą miniaturową bombkę na ciężarówce. A eksplozja zniszczy minę-pułapkę.
To jednak nie jedyny pomysł amerykańskiej armii na walkę z terrorystami. W niektórych pojazdach będą specjalne komputery, które stworzą cyfrowy obraz drogi. Jeśli kamery zauważą, że na poboczu leży coś, czego jeszcze kilka dni temu tam nie było, samochód sam zaalarmuje o tym kierowcę.
Ładunki wybuchowe przy drodze to najprostszy sposób terrorystów na walkę z amerykańskimi oddziałami. Prosty i skuteczny. W ten sposób zginęła aż połowa amerykańskich żołnierzy zabitych w Iraku.