To może być pierwsze działanie ONZ, które wreszcie przyniesie jakiś skutek. Bo do tej pory rezolucje były albo łagodzone, albo wetowane przez Rosję, Chiny czy USA, w zależności od tego, w interesy którego z mocarstw chciała uderzyć organizacja. Tym razem jednak stali członkowie Rady Bezpieczeństwa się dogadali. Dlatego Teheran w razie sankcji nie może liczyć na cichą pomoc Rosji i Chin. Bo te kraje też nie chcą szalonych mułłów uzbrojonych w bombe atomową.
Co teraz grozi Iranowi? Przede wszystkim blokada gospodarcza. Żadna firma nie będzie mogła handlować z Teheranem. ONZ sądzi, że to ostudzi trochę zapał Iranu by zdobyć broń atomową i zgodzi się na pieniądze i technologie w zamian za rezygnację z ambitnych planów nuklearnych.
Problem leży w tym, że Teheran śmieje się z ONZ. To jeden z największych producentów ropy naftowej. Wystarczy, że zakręci kurek i już grozi nam światowy kryzys i benzyna dwa razy droższa niż teraz. No i po sankcjach nie wiadomo co dalej. Jeśli Teheran dalej będzie budował bombę, to ONZ zostaje tylko zebranie koalicję i uderzyć na Iran. A to oznacza wojnę z całym muzułmańskim światem.