Rajd po pijaku ulicami Los Angeles może kosztować Mela Gibsona więcej niż 5 tys. dolarów kaucji. Wytwórnia Disneya przesunęła premierę jego najnowszego filmu o Majach - "Apocalyptyca", a prokuratura chce sprawdzić, jakim cudem antysemicki bełkot aktora zniknął z oficjalnego protokółu zatrzymania.
Decyzja wytwórni była szybka. Film trafi na ekrany 8 grudnia, a miał być w kinach już w przyszłym tygodniu. Disney nie chciał, żeby głównym tematem przedpremierowych konferencji były antysemickie wybryki pijanego reżysera.
Bo Gibson, gdy go zamykała policja krzyczał, że to wszystko przez "cholernych Żydów". Firma nie chce, żeby jej wizerunek rodzinnej wytwórni został zniszczony.
Mało tego, prokuratura sprawdzi dlaczego policjanci wykreślili z raportu o zatrzymaniu antysemickie wypowiedzi. Śledczy chcą wiedzieć, czy to Gibson namówił policję, czy też oni sami postanowili wybielić aktora. Jedno jest pewne. Mel Gibson miał całkowitą rację, gdy przy zatrzymaniu, mamrotał "Moje życie jest schrzanione".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|