Dziennik Gazeta Prawana logo

Pijany Mel Gibson zaszkodził swojemu filmowi

12 października 2007, 13:30
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Rajd po pijaku ulicami Los Angeles może kosztować Mela Gibsona więcej niż 5 tys. dolarów kaucji. Wytwórnia Disneya przesunęła premierę jego najnowszego filmu o Majach - "Apocalyptyca", a prokuratura chce sprawdzić, jakim cudem antysemicki bełkot aktora zniknął z oficjalnego protokółu zatrzymania.

Decyzja wytwórni była szybka. Film trafi na ekrany 8 grudnia, a miał być w kinach już w przyszłym tygodniu. Disney nie chciał, żeby głównym tematem przedpremierowych konferencji były antysemickie wybryki pijanego reżysera.

Bo Gibson, gdy go zamykała policja krzyczał, że to wszystko przez "cholernych Żydów". Firma nie chce, żeby jej wizerunek rodzinnej wytwórni został zniszczony.

Mało tego, prokuratura sprawdzi dlaczego policjanci wykreślili z raportu o zatrzymaniu antysemickie wypowiedzi. Śledczy chcą wiedzieć, czy to Gibson namówił policję, czy też oni sami postanowili wybielić aktora. Jedno jest pewne. Mel Gibson miał całkowitą rację, gdy przy zatrzymaniu, mamrotał "Moje życie jest schrzanione".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj