Premierzy obydwu państw wymieniają już noty dyplomatyczne. A komentatorzy są pewni: na linii Budapeszt-Bratysława od dawna tak nie iskrzyło.
Wszystko zaczęło się kilka dni temu od wideoklipu w słowackim internecie. Na filmie płonie węgierska flaga i słychać antywęgierskie okrzyki. Pod koniec ubiegłego tygodnia teledysk przyniósł pierwsze efekty. W piątek rano w Nitrze dwaj nieznani sprawcy pobili 23-letnią studentkę, która rozmawiała po węgiersku przez telefon komórkowy. Dzień później na meczu kilku ludzi rozpostarło plakat z napisem: "Śmierć Węgrom". "Były też inne incydenty" - twierdzi Bela Bułgar, szef Partii Koalicji Węgierskiej SMK, która przez ostatnich osiem lat współrządziła na Słowacji.
Zdaniem politologów trzeba być jednak ostrożnym w wydawaniu osądów ostatnich wydarzeń. Ich zdaniem komuś może zależeć na sztucznym zaognianiu konfliktu. "Taki rozwój wydarzeń odpowiada ekstremistom po obu stronach i ich mobilizuje" - mówi DZIENNIKOWI politolog Jurij Maruszak z Instytutu Nauk Politycznych w Bratysławie.