Kto by się spodziewał, jak groźny może być... węgorz. Okaz takiej ryby zaatakował trzyletnią córkę tajwańskiego wędkarza. Lekarze walczą o jej życie.
Ojciec dziewczynki trzymał złowionego przez siebie węgorza, gdy ten zaatakował i dotkliwie poranił buzię dziecka. Ryba wyślizgnęła się mu z rąk, gdy zabierał się do oprawiania jednej ze złowionych sztuk.
Dziecko musiało jechać do szpitala, bo w poraniony przełyk i wnętrze jamy ustnej wdało się zakażenie. Po dwóch operacjach jej stan jest wciąż ciężki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl