Kilkanaście osób zakatowało niewinnego człowieka, którego podejrzewali o uprowadzenie ich bliskiego. W tym samym czasie policja w Północnej Karolinie odnalazła faktycznego porywacza i mordercę.
Dwunastu członków rodziny i bliskich znajomych zaginionego Patricka Antwone McClendona dowiedziało się, że jego samochód stoi przed domem Tony'ego Lorin Blakneya. Niewiele myśląc, wtargnęli do jego domu, wyciągnęli na zewnątrz i brutalnie pobili. Jak się później okazało, przypadkowa ofiara ich wściekłości zmarła w szpitalu.
Dokładnie w chwili gdy rodzina McClendonów linczowała niewinnego człowieka, szeryf Eddie Cathey aresztował 18-latka, który uprowadził i zabił mężczyznę. Pech chciał, że samochód ofiary porzucił właśnie przed domem Blakneya. Być może jego oprawcy trafią do tego samego więzienia co morderca, którego szukali.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|