Kara śmierci grozi trzem z czterech amerykańskich żołnierzy podejrzanych o zabicie trójki irackich cywilów. Aresztowani przyznali się do winy, ale twierdzą, że to była samoobrona.
Od ponad 40 lat nie skazano na karę śmierci amerykańskiego żołnierza. Ale ujawniony właśnie raport ze śledztwa w sprawie morderstw popełnionych w maju koło Samarry, 60 km na południe od Bagdadu, zawiera sugestię o najwyższym wymiarze kary.
Cywile mieli zginąć z rąk żołnierzy w czasie operacji "Żelazny trójkąt", wymierzonej w partyzantów działających w tym regionie Iraku. Winę czterech marines ze słynnej 101. dywizji powietrzno-desantowej potwierdza częściowo fakt, że grozili oni żołnierzowi, który chciał zeznawać przeciwko nim.
Poprzednio w USA karę śmierci wykonano na żołnierzu w 1960 roku. Uznano go winnym gwałtu i morderstwa 11-letniej dziewczynki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane