To miał być lot jego życia. Mężczyzna zeskoczył z najwyższego szczytu wzgórz Golan. Chciał wylądować przed domem, w którym mieszkała jego narzeczona. Tyle że poszło trochę inaczej, niż zaplanował. Silny wiatr zniósł go z kursu i poszarpał jego lotnię. Mężczyzna wbił się w ziemię na polu minowym. Na szczęście wylądował tuż obok min.
Nie mógł się ruszyć, bo miał połamane nogi. Z przerażeniem patrzył tylko, jak kilka centymetrów od jego głowy leży potężna mina, której wybuch rozrzuciłby jego szczątki po okolicy. Całe szczęście, że spadającego skoczka zauważył jeden ze strażników. Jednak cywilne karetki nie mogły do niego dotrzeć.
Mężczyznę uratowali wreszcie wojskowi medycy. Śmigłowiec zawisł nad rannym, a ratownicy na linach podnieśli rannego i przewieźli go do wojskowego szpitala.