Na Bliskim Wschodzie znów może polać się krew! Rząd w Bejrucie daje Izraelowi 48 godzin na zdjęcie blokad z lotniska i portów, inaczej do akcji wkroczy armia libańska.
Rząd Izraela zareagował natychmiast i ogłosił, że w czwartek po południu w Libanie nie będzie ani jednego żydowskiego żołnierza. Bo Libańczycy mają dość żydowskich okrętów, które blokują porty i samolotów, które wciąż krążą niedaleko Bejrutu, gotowe ostrzelać każdą lądującą maszynę.
"W czym problem?" - pyta retorycznie rzecznik izraelskiej armii. "Pozwalamy lądować każdemu samolotowi, który wiezie żywność i leki. Chcemy być pewni, że do Libanu nie dotrze broń dla Hezbollahu" - mówi.
Rząd w Bejrucie nie wierzy w obietnice Izraela. Jeśli Żydzi nie wycofają swoich żołnierzy, libańska armia, choć gorzej uzbrojona, może zaatakować. A wtedy zacznie się kolejna wojna.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|