Dziennik Gazeta Prawana logo

Pogrzeb słynnego "łowcy krokodyli"

12 października 2007, 13:29
Ten tekst przeczytasz w 0 minut
W jego ostatniej drodze towarzyszyli mu tylko najbliżsi. Steve Irwin, tragicznie zmarły gwiazdor programów przyrodniczych, spoczął na terenie zoo w Queensland, na północy Australii.

Uwielbiał życie na krawędzi. Gołymi rękami chwytał i ujarzmiał krokodyle, łapał jadowite węże, nurkował w poszukiwaniu groźnych ryb. Na całym świecie miał miliony fanów, ale ojciec „łowcy krokodyli na pogrzeb syna zaprosił tylko najbliższą rodzinę i przyjaciół. Tysiące wielbicieli pojawią się na oficjalnej ceremonii pogrzebowej za kilka dni. Zorganizują ją władze Australii.

44-letni Irwin zginął 4 września, gdy kręcił podwodny film na rafie koralowej. Płaszczka wbiła w niego kolec jadowy. Mimo szybkiej reanimacji przyrodnika nie udało się uratować.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj