Ksiądz w masce płetwonurka. Panna młoda miała butlę tlenową na plecach, zamiast bukietu kwiatów w dłoni. A "tak" musieli sobie pisać, bo mówić nie mogli. Tak oto wyglądał nietypowy, bo wzięty pod wodą, ślub.
Na tę niecodzienną uroczystość przypłynęło do Malezji 30 gości. Każdy, zamiast kieliszka szampana, dostał maskę tlenową. Każdy na nogach, zamiast eleganckich pantofli, miał wielkie płetwy.
Bo ceremonia odbyła się w morskich głębinach! I to nie jakimś tam batyskafie czy łodzi podwodnej, ale po prostu w wodzie. Jedyny problem był taki, że młodzi nie mogli powiedzieć sobie "tak", bo na twarzach mieli maski tlenowe. Zamiast tego, pokazali karteczki z takim napisem. I też się liczyło, tak jak wypowiedziana przysięga małżeńska.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|