"Tu są zamaskowani bandyci! Chcą okraść bank!" - taki dramatyczny telefon odebrała policja na północy Niemiec. Policjanci zerwali się z krzeseł i co sił popędzili ratować skarbiec. Po dramatycznym pościgu okazało się, że groźni bandyci to… dzieci w maskach halloweenowych.
Policję w Bad Zwischenahn zaalarmowały dwie nadwrażliwe Niemki. Kiedy radiowóz dotarł przed bank, samochodu z "przestępcami" już nie było.
Policjanci rzucili się w pogoń.
Po dwóch godzinach zabawy w kotka i myszkę dorwali zbiegów. I tu niespodzianka - bo autem kierował zupełnie niezamaskowany ojciec, który wiózł trójkę swoich dzieci. A maluchy w maskach na twarzach już szykowały się do halloweenowych szaleństw.
Policjanci uśmiechnęli się i odjechali. A kobietom, które zapewniły im kilka godzin porządnych emocji, podziękowali zwyczajnie za nadzwyczajną czujność.
Po dwóch godzinach zabawy w kotka i myszkę dorwali zbiegów. I tu niespodzianka - bo autem kierował zupełnie niezamaskowany ojciec, który wiózł trójkę swoich dzieci. A maluchy w maskach na twarzach już szykowały się do halloweenowych szaleństw.
Policjanci uśmiechnęli się i odjechali. A kobietom, które zapewniły im kilka godzin porządnych emocji, podziękowali zwyczajnie za nadzwyczajną czujność.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|