Z badań wynika, że wysoka śmiertelność wśród ofiar ptasiej grypy nie była spowodowana tym, że ich organizmy nie potrafiły opanować infekcji, ale - przeciwnie - zbyt skutecznie walczyły z wirusem, niszcząc przy okazji własne komórki. Z kolei pacjenci z AIDS, podobnie jak osoby po przeszczepach przyjmujące leki osłabiające odporność, chorowali o wiele łagodniej.
Na wirusy, w przeciwieństwie do bakterii, które całkiem skutecznie potrafimy opanować antybiotykami, nie mamy dobrego lekarstwa. Do tego szybko uodporniają się one na działanie znanych medykamentów. W większości przypadków z wirusowym zakażeniem musimy sobie radzić sami, używając własnego układu odpornościowego. Jednak zdaniem Bruce’a Levina z Emory University w Atlancie, gwałtowna reakcja układu odpornościowego nie zawsze jest potrzebna. "W wielu wypadkach to nie działanie samego wirusa, ale odpowiedź układu obronnego człowieka na jego obecność jest przyczyną największych zniszczeń w organizmie. Gdybyśmy tak przesadnie nie reagowali, czulibyśmy się o wiele lepiej" - twierdzi Levin.
Dlatego teraz naukowcy muszą opracować leki, które obniżą naszą odporność i pozwolą, żeby to lekarze, a nie nasz organizm, walczyli z wirusami.