Dlaczego? Bo to święto dzieci. Maluchy poprzebierane w stroje z horrorów chodzą od domu do domu i proszą o słodycze. Jeśli zapukają do pedofila, to nawet jeśli ten już dawno odpokutował swoje zboczenie w więzieniu, może stracić nad sobą kontrolę. Wtedy o tragedię nietrudno. Więc policja woli dmuchać na zimne. Tym bardziej, że ma specjalny wykaz skazanych za przestępstwa seksualne na dzieciach. Z całych Stanów.

Mundurowi z Nowego Jorku na przykład będą robić pedofilom naloty i sprawdzać, czy siedzą w domu. Jeśli któregoś nie zastaną - potraktują jak zbiegłego przestępcę. Postawią na nogi patrole i wydobędą go choćby spod ziemi.

Najdalej posunęli się policjanci z Nowego Meksyku. Na drzwiach domów pedofilów pozakładali tabliczki z ostrzeżeniem dla dzieci. Chcą mieć pewność, że żaden zbłąkany wampirek lub duszek nie zapuka do dziecięcego oprawcy.