Koniec żartów! Do Neapolu jedzie uzbrojona pomoc! Tysiąc policjantów wysyła tam włoski minister spraw wewnętrznych. Mieszkańcy miasta są przerażeni - gangsterzy z bronią w ręku na ulicach załatwiają porachunki. Zginęły już cztery osoby.
Policjanci mają pilnować ulubionych zakątków turystów, a poza tym pomagać przesłuchiwać zatrzymanych. I na razie na tym się skończy. Jeżeli jednak i oni nie
będą umieli poradzić sobie z mafiosami, do Neapolu pojedzie wojsko. A gubernator regionu boi się najgorszego - wybuchu ulicznej wojny. "Siedzimy na wulkanie" - załamuje
ręce.
"To nie jest tylko problem Neapolu. To sprawa całego południa Włoch" - alarmuje włoski premier Romano Prodi. Krew, która polała się na ulicach Neapolu, przypomniała Włochom, że na samym dole "włoskiego buta" ludzie żyją w biedzie, nie mają pracy, a regionem rządzi mafia.
"To nie jest tylko problem Neapolu. To sprawa całego południa Włoch" - alarmuje włoski premier Romano Prodi. Krew, która polała się na ulicach Neapolu, przypomniała Włochom, że na samym dole "włoskiego buta" ludzie żyją w biedzie, nie mają pracy, a regionem rządzi mafia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|