"Skąd jesteście?" - grzecznie zapytała grupę mężczyzn Angela Merkel. Myślała, że to grupa turystów zwiedzających jej urząd. Ale oni milczeli. Jak się potem okazało, kanclerz Niemiec o mało nie zmusiła do ujawnienia się... tajnych agentów.
Gdy zobaczyła, że jej pytanie pozostało bez odpowiedzi, przeszła na angielski. Ale i tu nic. Mężczyźni tylko nerwowo zerkali na boki. Angela Merkel pomyślała, że onieśmieliła zagranicznych turystów i już zamierzała zagadnąć ich po rosyjsku, gdy podbiegł jej doradca.
"Ci panowie są z naszego wywiadu BND. Nie mogą się przedstawić" - szepnął jej na ucho.
Zmieszana Angela Merkel przeprosiła równie zmieszanych agentów i czym prędzej czmychnęła do swego gabinetu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|