Dziennik Gazeta Prawana logo

Zginął policjant eskortujący prezydenta Busha

12 października 2007, 14:27
Ten tekst przeczytasz w 0 minut
Tragedia w bazie wojskowej na Hawajach. Eskortujący limuzynę prezydenta George'a W. Busha policjanci zderzyli się motocyklami. Jeden z mundurowych zmarł w szpitalu. Osierocił czwórkę dzieci.

Bush przyjechał na Hawaje, by odwiedzić żołnierzy z amerykańskiej jednostki sił powietrznych Hickam. Chciał zjeść z nimi śniadanie. Wsiadł do limuzyny, poczekał, aż wszyscy policjanci, którzy mieli go eskortować, wsiądą na swoje motory, i ruszył w stronę kantyny. Ale jeden z policjantów stracił kontrolę nad motocyklem i zderzył się z kolegami obok.

Niestety, mundurowy zmarł w szpitalu. Był nim 30-letni Steve Favela, który przez osiem lat spokojnie służył na Hawajach.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj