Strażnicy w parku przyrody w bułgarskim Russe strzelali dla zabawy z broni służbowej. Za cel obrali biegającego po parku białego labradora. Nie wiedzieli, że o ich zabawie napiszą media na całym świecie. Bo od kuli z pistoletu jednego z nich zginął Mecho, ukochany pies rosyjskiego konsula.
Juri Truszin wychodził na spacery z Mecho każdego wieczora. Szedł zawsze tą samą trasą, przez środek parku. Tym razem spacer zakończył się fatalnie, bo
"w strzelanie do celu bawili się", jak zeznali inni świadkowie, parkowi strażnicy. Jeden z nich zabił psa Rosjanina. Dyplomata zgłosił już sprawę do swojego ministerstwa,
szykuje się spory skandal.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl