Nad ranem, gdy ludzie spali, w jednym z mieszkań w bloku w miejscowości Chelmsford wybuchł pożar. Alarm przeciwpożarowy nie zadziałał. Jak się okazało, wyczerpały się baterie. Jednak kot - należący do lokatorów - narobił tak nieprawdopodobnego hałasu, że właściciele zerwali się z łóżek.
Sześciu osobom spośród mieszkańców, które zatruły się dymem, ratownicy udzielili pomocy na miejscu, jedną hospitalizowali.
Całkiem możliwe, że gdyby nie kot, pożar wykryto by w chwili, gdy byłoby już za późno na ratunek - mówią przedstawiciele miejscowych służb ratowniczych.