Prezydent Wiktor Juszczenko znalazł się między młotem a kowadłem. Prawdziwa walka o władzę rozgrywa się między Wiktorem Janukowyczem u byłą premier Julią Tymoszenko - każdy scenariusz daje władzę jednemu z nich - pisze DZIENNIK.
Scenariusz 1: Zwycięstwo w rękach Julii Tymoszenko
Prezydent Juszczenko nie zgadza się na żadne negocjacje z obozem Wiktora Janukowycza i wybory odbywają się zgodnie z jego decyzją - 27 maja. Sondaże są jednak bezlitosne dla jego partii Nasza Ukraina. Dają prezydenckiemu ugrupowaniu niespełna 10-procentowe poparcie. Jedyną osobą, która może stawić czoła Partii Regionów Wiktora Janukowycza, jest Julia Tymoszenko, popierana przez jedną czwartą elektoratu. Juszczence - który próbuje uniknąć powtórki z parlamentarnego pata - nie pozostaje nic innego jak zgodzić się na wspólny blok wyborczy pod przewodnictwem "Żelaznej Julii", a to oznacza ni mniej ni więcej tylko oddanie jej steru nad całą opozycją.
Ewentualne zwycięstwo bloku czyni Tymoszenko po raz drugi premierem, zaś bardzo mocno marginalizuje prezydenta, który traci znaczną część zaplecza politycznego. Paradoksalnie pokonując Janukowycza, Juszczenko stworzy sam dla siebie jeszcze trudniejszego przeciwnika. Pocieszający jest jedynie fakt, że jest to przeciwnik, który również kieruje Ukrainę ku Zachodowi. Według wielu analityków na razie wszystko idzie zgodnie z planami Tymoszenko. To właśnie jej ludzie namówili prezydenta do rozpędzenia Rady Najwyższej.
Scenariusz 2: Janukowycz staje się jeszcze mocniejszy
Sąd Konstytucyjny uznaje, że Wiktor Juszczenko mógł rozwiązać Radę Najwyższą. W obozie prezydenckim panuje radość, ale promoskiewski premier Wiktor Janukowycz wcale nie jest na straconej pozycji. Staje do wyborów świadom, że ostatni sondaż daje mu 33,5-procentowe poparcie i że jego partia jest wciąż najsilniejsza. Czeka na posunięcie opozycji. Ta - jeżeli pójdzie do wyborów razem - musi go zdecydowanie pokonać, bo w zanadrzu Janukowycz wciąż ma koalicję z komunistami. Jest wielce prawdopodobne, że wybory nie przynoszą rozstrzygnięcia. Powtarza się obecna sytuacja z jedną różnicą: prezydent Juszczenko nie może już rozwiązać Rady Najwyższej, bo robiąc to po raz drugi, narażałby się na śmieszność.
Całkowitym zwycięstwem Janukowycza byłaby też odwrotna decyzja Sądu. Jeżeli sędziowie uznają, że obecna Rada Najwyższa wciąż urzęduje, oznaczać to będzie kompromitację prezydenckiej administracji. Janukowycz, mający dziś około 260 posłów w 450-osobowej Radzie, będzie mógł podkupywać kolejnych, by uzyskać większość konstytucyjną i pozbawić swojego arcyrywala władzy. Jedyną realną opozycją wobec jego rządu staje się Blok Julii Tymoszenko.
Prezydent Juszczenko nie zgadza się na żadne negocjacje z obozem Wiktora Janukowycza i wybory odbywają się zgodnie z jego decyzją - 27 maja. Sondaże są jednak bezlitosne dla jego partii Nasza Ukraina. Dają prezydenckiemu ugrupowaniu niespełna 10-procentowe poparcie. Jedyną osobą, która może stawić czoła Partii Regionów Wiktora Janukowycza, jest Julia Tymoszenko, popierana przez jedną czwartą elektoratu. Juszczence - który próbuje uniknąć powtórki z parlamentarnego pata - nie pozostaje nic innego jak zgodzić się na wspólny blok wyborczy pod przewodnictwem "Żelaznej Julii", a to oznacza ni mniej ni więcej tylko oddanie jej steru nad całą opozycją.
Ewentualne zwycięstwo bloku czyni Tymoszenko po raz drugi premierem, zaś bardzo mocno marginalizuje prezydenta, który traci znaczną część zaplecza politycznego. Paradoksalnie pokonując Janukowycza, Juszczenko stworzy sam dla siebie jeszcze trudniejszego przeciwnika. Pocieszający jest jedynie fakt, że jest to przeciwnik, który również kieruje Ukrainę ku Zachodowi. Według wielu analityków na razie wszystko idzie zgodnie z planami Tymoszenko. To właśnie jej ludzie namówili prezydenta do rozpędzenia Rady Najwyższej.
Scenariusz 2: Janukowycz staje się jeszcze mocniejszy
Sąd Konstytucyjny uznaje, że Wiktor Juszczenko mógł rozwiązać Radę Najwyższą. W obozie prezydenckim panuje radość, ale promoskiewski premier Wiktor Janukowycz wcale nie jest na straconej pozycji. Staje do wyborów świadom, że ostatni sondaż daje mu 33,5-procentowe poparcie i że jego partia jest wciąż najsilniejsza. Czeka na posunięcie opozycji. Ta - jeżeli pójdzie do wyborów razem - musi go zdecydowanie pokonać, bo w zanadrzu Janukowycz wciąż ma koalicję z komunistami. Jest wielce prawdopodobne, że wybory nie przynoszą rozstrzygnięcia. Powtarza się obecna sytuacja z jedną różnicą: prezydent Juszczenko nie może już rozwiązać Rady Najwyższej, bo robiąc to po raz drugi, narażałby się na śmieszność.
Całkowitym zwycięstwem Janukowycza byłaby też odwrotna decyzja Sądu. Jeżeli sędziowie uznają, że obecna Rada Najwyższa wciąż urzęduje, oznaczać to będzie kompromitację prezydenckiej administracji. Janukowycz, mający dziś około 260 posłów w 450-osobowej Radzie, będzie mógł podkupywać kolejnych, by uzyskać większość konstytucyjną i pozbawić swojego arcyrywala władzy. Jedyną realną opozycją wobec jego rządu staje się Blok Julii Tymoszenko.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|