W zeszłym roku na tę farmę bydła w południowo-wschodniej Australii spadła jedna czwarta tego, co zwykle spada. Ciężkie czasy, nawet jak dla rolników przywykłych do trudnej pogody. "W 1994 była koszmarna susza, w 1997 była koszmarna, w 2002 było ciężko, ale teraz jest już strasznie" - żali się Thompson. Ponoć to najgorsza susza od stu lat. Australijczycy nazwali ją nawet Wielką Suchą.

Choć suche okresy nie są niczym nowym dla Australii, naukowcy sądzą, że tegoroczny brak wody jest czymś niezwykłym. "Siła i długość trwania tegorocznej suszy jest wyjątkowa. Mówi się o jednej takiej suszy na całe 500 czy tysiąc lat" - tłumaczy Frank Drost z uniwersytetu Nowej Południowej Walii.

Problem nie dotyczy tylko farm, z powodu suszy cierpią miasta. Zbiorniki retencyjne są prawie puste. Woda musi być racjonowana, choć to ostateczność, poważnie myśli się o wykorzystaniu oczyszczonych ścieków jako wody pitnej. Czy znów winne jest ocieplenie klimatu Ziemi?



"Bez wątpienia" - dr Tim Flannery, naukowiec zajmujący się problemem przegrzewania naszego klimatu, wszystko zwala na dodatkowe stopnie Celsjusza na termometrze Ziemi. Niezależnie od tego, czy to anomalia, czy skutek działań Ziemian, Australijczycy muszą jakoś przetrwać.