Już niebawem, zanim chiński internauta przystąpi do zabawy w sieci, będzie musiał najpierw podać swoje dane: imię i nazwisko, wiek i miejsce zamieszkania. Nie warto kłamać - prawdziwość danych będzie mogła sprawdzać policja, a fałszywy użytkownik zostanie ukarany. Na razie wiadomo tylko, że system wejdzie w życie w lipcu i będzie przymusowy: serwery, które nie zostaną włączone do rządowego systemu kontroli, będą blokowane.
Oficjalnie Pekin deklaruje, że wprowadzeniu "systemu weryfikacji tożsamości" przyświecają szczytne intencje. "Chcemy uchronić młodych Chińczyków, którym często brak samodyscypliny, przed uzależnieniem się od internetu" - mówił w poniedziałek Kou Xiaowei z Państwowego Urzędu Prasy i Wydawnictw. Jeśli młodociany gracz zechce spędzić w wirtualnym świecie więcej niż trzy godziny dziennie, system odbierze mu kredyty (ich gromadzenie jest celem gier online) lub po prostu wyloguje - czytamy w DZIENNIKU.
Chińskie władze od dawna twierdzą, że internet jest plagą, która szkodzi młodemu pokoleniu. Według rządowego portalu China.org.cn co szósty mieszkaniec Państwa Środka poniżej 18 roku życia jest uzależniony o tego medium. Według władz najgorsze są gry online takie jak: „World Of Warcraft” czy „Lineage II”, które oferują młodym ludziom alternatywny świat. Jednak eksperci spoza Chin nie mają wątpliwości, że prawdziwy cel wprowadzenia nowych przepisów jest zupełnie inny.
"Komunistyczne władze zawsze bały się internetu jak ognia, bo to jedyne medium, nad którym nie mają całkowitej kontroli" mówi DZIENNIKOWI francuski pisarz Guy Sorman, autor książki "Rok Koguta" portretującej współczesne Chiny. Chiński rząd nie ukrywa, że wolnomyślicielstwo i swoboda panująca wśród użytkowników sieci zupełnie mu nie odpowiada. W styczniu 2007 szef państwa Hu Jintao zapowiedział, że władze przechodzą do "oczyszczenia internetu z podejrzanych treści" i "roztoczenia szerszej kontroli nad kulturą internetową Chin".
"To kolejna bitwa w wojnie o niezależność internetu" - ocenia Sorman. "Rząd chce zbierać informacje na temat tożsamości milionów młodych ludzi, którzy jako potencjalni użytkownicy internetu mogą okazać się dla reżimu niewygodni. A Pekin zrobi wszystko, aby żadne nieprawomyślne informacje nie popsuły atmosfery przed igrzyskami olimpijskimi w Pekinie w 2008 roku" - dodaje pisarz.