Dziennik Gazeta Prawana logo

Francuscy politycy nie znają książek o sobie

13 października 2007, 14:10
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Aż 110 pozycji o kandydatach na prezydenta trafiło przed wyborami do francuskich księgarń. Większość książek - rzekomo pióra samych kandydatów - została napisana przez autorów-duchy na zlecenie. A opisywani politycy - jak donosi CNN - nawet tych pozycji nie przeczytali.

"Politycy zapytani o szczegóły z ich własnych książek mylą się i unikają odpowiedzi" - mówi Jacques Attali, pisarz i były doradca prezydentów. Faktem jednak jest, że książki - nieważne przez kogo pisane - robią odpowiedni szum wokół opisywanej osoby.

"To absolutnie niemożliwe, by stać się we Francji znanym politykiem, jeżeli nie napisało się książki lub, co gorsza, nikt nie napisał książki na twój temat" - tłumaczy Bernard Pivot, znany francuski krytyk literacki. Nic więc dziwnego, że pięciu najważniejszych kandydatów w wyborach prezydenckich wyprodukowało w sumie 38 książek, przeciętnie po siedem na głowę.

"Czy czytam te książki? Nie, zwykle tylko je przerzucam, bo wątpię, by warte były dogłębnej lektury" - komentuje Bernard-Henri Levy, jeden z najznamienitszych europejskich filozofów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj