Deputowani rosyjskiej Dumy uroczyście uczcili dziś minutą ciszy pamięć pierwszego rosyjskiego prezydenta. Wszyscy - z wyjątkiem odwiecznych wrogów Jelcyna, komunistów. Zapowiedzieli oni też, że ani im się śni przychodzić na jego pogrzeb. Przy okazji dyskusji na forum izby bardzo ostro skrytykowali politykę byłego prezydenta. Jeden z deputowanych - Michaił Zapoliew - wpadł w furię. Krzyknął, że w grób Jelcyna trzeba "wbić osinowy kołek".

Jelcyn jest - według komunistów - na czele listy winnych rozpadu imperium Związku Radzieckiego i kryzysu gospodarczego, który spadł na Rosję na początku lat 90. Ich złość jest na tyle silna, że nie pomogły nawet namowy wiceprzewodniczącego Dumy Olega Morozowa. "Bądźmy nie tylko politykami, ale także ludźmi" - apelował i prosił, żeby takie spory przenieść na mitingi wyborcze.

Zachowanie komunistów wywołało skandal. Oburzony jest m.in. znany rosyjski polityk Władimir Żirinowski, który domaga się, by komuniści złożyli swoje mandaty. "Oni siedzą tu tylko dzięki konstytucji, którą stworzył właśnie Jelcyn" - grzmiał. Jego też próbował uspokoić Morozow: "Nie zajmujmy się dziś takimi sprawami" - rzucił.

Wszystko zakończyło się tak, że deputowani - z wyjątkiem komunistów - w samo południe czasu rosyjskiego wybrali się do Soboru Chrystusa Zbawiciela, by pożegnać Jelcyna. Nieważne, że można to było zrobić przez całą noc - politycy woleli się pokazać w świątyni, kiedy były tam kamery.