Kilka miesięcy temu McCain uchodził za zdecydowanego faworyta w republikańskim wyścigu do nominacji prezydenckiej. Od wielu tygodni jednak poparcie dla jego kandydatury jest słabsze niż oczekiwano. W sondażach popularności wyprzedza go były burmistrz Nowego Jorku Rudolf Giuliani.
Prezydenckie plany McCaina znane są od dawna, ale dopiero teraz senator oficjalnie je potwierdził. Przyznał, że wojna w Iraku "nie idzie dobrze", ale - według niego - trzeba ją kontynuować.
Wśród działaczy republikańskich McCain nie cieszy się zaufaniem. Uchodzi za nieobliczalnego i nielojalnego wobec własnej partii "luzaka". W Senacie popierał bowiem, a nawet inicjował wiele ustaw godzących w interesy Republikanów, takich jak reforma finansowania kampanii wyborczych. Ograniczyłoby to wpływ zamożnych lobby na politykę.
Z kolei wielu wyborców obawia się też, że senator jest już za stary na rządy w Białym Domu - skończył niedawno 70 lat. Gdyby został wybrany, byłby najstarszym prezydentem w dziejach Stanów Zjednoczonych.