Rosjanie nie mogą kwestionować prawa Estończyków do porządkowania swej stolicy, a zmarli powinni być pochowani na cmentarzach. Zresztą w tym sporze nie chodzi tylko o pomnik i historię. Cały konflikt ma znacznie szerszy kontekst - pisze w DZIENNIKU Vytautas Landsbergis, pierwszy prezydent Litwy.
Przypomina mi się 1940 rok. Wówczas Sowieci wystosowali ultimatum do trzech państw bałtyckich z żądaniem zmiany rządów. Obecnie takie roszczenia wysuwane są
"tylko" wobec Estonii. Inaczej mówiąc: Moskwa za pomocą kryzysu chce doprowadzić do zmiany władz w Tallinie. Zamieszanie ma pomóc w utworzeniu prorosyjskiego gabinetu i
skompromitowaniu obecnego.
To, co się teraz dzieje, jest niczym innym jak nowym wcieleniem rosyjskiego imperializmu wobec małych sąsiadów. Władimir Putin już mówi o nas "pribałtika", mimo że w regionie istnieją trzy suwerenne państwa. Jego technolodzy polityczni przygotowali dokument, w którym określają nasze kraje mianem "karłów". Czekam tylko, kiedy o Polsce powiedzą - "wersalski bękart" - kontynuując "dobrą" tradycję Wiaczesława Mołotowa, szefa sowieckiego MSZ w czasach Stalina.
Tej agresywnej bezczelności należy się przeciwstawić za wszelką cenę! Zanim Europa zrozumie, co się dzieje, my - sąsiedzi - musimy wesprzeć Estonię. Nie dajmy się zwieść, że chodzi tu tylko i wyłącznie o pomnik żołnierza sowieckiej armii, jest to bowiem preludium do zintegrowanego ataku na nasz region! Właśnie dlatego dziś Estonii musimy bronić razem. Tak jak w styczniu 1991, kiedy niepodległości Litwy bronili parlamentarzyści z Polski, Węgier, Czechosłowacji oraz - nie można tego lekceważyć - wielu Rosjan. Chciałbym zaapelować do posłów z Polski i Litwy, by udali się do Tallina i wsparli naszego sąsiada.
To, co się teraz dzieje, jest niczym innym jak nowym wcieleniem rosyjskiego imperializmu wobec małych sąsiadów. Władimir Putin już mówi o nas "pribałtika", mimo że w regionie istnieją trzy suwerenne państwa. Jego technolodzy polityczni przygotowali dokument, w którym określają nasze kraje mianem "karłów". Czekam tylko, kiedy o Polsce powiedzą - "wersalski bękart" - kontynuując "dobrą" tradycję Wiaczesława Mołotowa, szefa sowieckiego MSZ w czasach Stalina.
Tej agresywnej bezczelności należy się przeciwstawić za wszelką cenę! Zanim Europa zrozumie, co się dzieje, my - sąsiedzi - musimy wesprzeć Estonię. Nie dajmy się zwieść, że chodzi tu tylko i wyłącznie o pomnik żołnierza sowieckiej armii, jest to bowiem preludium do zintegrowanego ataku na nasz region! Właśnie dlatego dziś Estonii musimy bronić razem. Tak jak w styczniu 1991, kiedy niepodległości Litwy bronili parlamentarzyści z Polski, Węgier, Czechosłowacji oraz - nie można tego lekceważyć - wielu Rosjan. Chciałbym zaapelować do posłów z Polski i Litwy, by udali się do Tallina i wsparli naszego sąsiada.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|