Zabytkowym centrom Grodna i Mińska grozi wyburzenie. Białoruskie władze chcą, by w miejscu zabytkowych klasztorów i kamienic stanęły hotele oraz biurowce - pisze DZIENNIK.
W przygranicznym Grodnie ma zostać przebudowane całe centrum miasta. Co najmniej kilkanaście budynków z XVII i XVIII wieku zostanie wyburzonych, zaś działki
budowlane sprzedane białoruskim i rosyjskim inwestorom, którzy postawią tam biurowce. Koło miejskiej synagogi prace rozpoczęły już ekipy robotników. Mieszkańcy Grodna próbowali powstrzymać
koparki i buldożery, jednak na miejscu natychmiast pojawiła się milicja, która aresztowała kilkanaście osób.
Z kolei w Mińsku, dawny klasztor bernardynów, w którym obecnie mieści się m.in. archiwum wojskowe, ma zostać zamieniony w pięciogwiazdkowy hotel. Gmach zostanie rozbudowany, a zabytkowy klasztorny dworek nakryty szklanym dachem. Już w latach 80. zniszczono budynek klasztornej biblioteki, a od niedawna na jej miejscu stoi pub.
Reżim Aleksandra Łukaszenki kontynuuje politykę radzieckich władz, które w latach 70. w barbarzyński sposób zrujnowały m.in. znaczną część historycznego centrum Mińska tylko po to, by zbudować szerokie aleje i stacje metra. I tak jak za czasów Związku Sowieckiego, tak i teraz władze nie konsultują swych decyzji z mieszkańcami miast. Z kolei państwowa Rada Ochrony Zabytków - zamiast je chronić, do czego zobowiązuje ją prawo - bez zastrzeżeń zatwierdza rządowe plany.
Kilka lat temu władze Mińska, z inicjatywy Łukaszenki, próbowały poprowadzić autostradę przez teren lasu w Kurapatach, gdzie w latach 1937 - 1941 NKWD zamordowało ok. 300 tys. ludzi. Pomysł sprowokował wielki społeczny protest - ludzie czuwali dniami i nocami, by do lasu nie wjechały koparki. Władze w końcu ustąpiły - przebieg autostrady został zmieniony.
Z kolei w Mińsku, dawny klasztor bernardynów, w którym obecnie mieści się m.in. archiwum wojskowe, ma zostać zamieniony w pięciogwiazdkowy hotel. Gmach zostanie rozbudowany, a zabytkowy klasztorny dworek nakryty szklanym dachem. Już w latach 80. zniszczono budynek klasztornej biblioteki, a od niedawna na jej miejscu stoi pub.
Reżim Aleksandra Łukaszenki kontynuuje politykę radzieckich władz, które w latach 70. w barbarzyński sposób zrujnowały m.in. znaczną część historycznego centrum Mińska tylko po to, by zbudować szerokie aleje i stacje metra. I tak jak za czasów Związku Sowieckiego, tak i teraz władze nie konsultują swych decyzji z mieszkańcami miast. Z kolei państwowa Rada Ochrony Zabytków - zamiast je chronić, do czego zobowiązuje ją prawo - bez zastrzeżeń zatwierdza rządowe plany.
Kilka lat temu władze Mińska, z inicjatywy Łukaszenki, próbowały poprowadzić autostradę przez teren lasu w Kurapatach, gdzie w latach 1937 - 1941 NKWD zamordowało ok. 300 tys. ludzi. Pomysł sprowokował wielki społeczny protest - ludzie czuwali dniami i nocami, by do lasu nie wjechały koparki. Władze w końcu ustąpiły - przebieg autostrady został zmieniony.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|