Gorąca noc na ulicach niemieckich miast. Ponad 6 tys. osób demonstrowało na ulicach niemieckich miast przeciwko rewizjom, które policja masowo przeprowadza przed nadchodzącym szczytem grupy G8. Kilka osób jest rannych po starciach demonstrantów z policją.
Demonstrowali głównie mieszkańcy Berlina i Hamburga. Policja musiała użyć do rozpędzenia demonstracji armatek wodnych.
Protesty rozpoczęły się po tym, jak niemiecka policja przeszukała wczoraj kilkadziesiąt obiektów należących do lewicowych organizacji, czyli największych przeciwników spotkania przywódców państw Grupy G8. Policja tłumaczy się, że przeszukania mają "charakter prewencyjny". Władze boją się bowiem, że lewacy będą chcieli zakłócić szczyt. Co więcej - policja z Karlruhe jest przekonana, że powstała, licząca 21 osób, organizacja terrorystyczna, która będzie chciała zakłócić przebieg szczytu.
Spotkanie przywódców ośmiu najbogatszych państw świata rusza 6 czerwca w Heiligendamm na wybrzeżu Bałtyku. Potrwa dwa dni.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|