Dziennik Gazeta Prawana logo

Wziął zakładnika, bo za wolno wyrabiali mu wizę

13 października 2007, 14:53
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Biurokracja potrafi wyprowadzić z równowagi. Przekonali się o tym pracownicy ambasady rosyjskiej w San Jose w Kostaryce, gdy nagle zobaczyli uzbrojonego mężczyznę. Był to klient ambasady - sfrustrowany długim oczekiwaniem na wyrobienie wizy. Wziął zakładnika i domagał się szybkiego załatwienia formalności.

"Negocjatorzy przekonywali go przez cztery godziny, aby uwolnił zakładnika. W końcu napastnik się poddał" - poinformował Walery Nikolajenko rosyjski ambasador w Kostaryce.Wiadomo, że uzbrojony klient ambasady pochodził z Azji, ale nie wiadomo dokładnie jakiej był narodowości.

Ambasador nie poinformował, czy sfrustrowany klient się poddał, bo urzędnicy postanowili spełnić jego żądania. Natychmiast pojawiła się też plotka, że wcale nie chodziło o załatwienie wizy, ale o pieniądze. "To by wyjaśniało dlaczego za zakładnikiem był interesant, a nie pracownicy ambasady, których było przecież bardzo dużo w budynku" - przyznaje Nikolajenko.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj