"Kazałem prawnikom, by jak najszybciej przygotowali wniosek o ekstradycję, by można było Ługowoja doprowadzić przed londyński sąd. Musi odpowiedzieć za tę przerażającą zbrodnię" - mówił dziś sir Ken MacDonald, szef brytyjskiej prokuratury. Ale to nie będzie takie proste. Rosyjska prokuratura zapowiedziała, że Ługowoj nie może być wydany Anglikom. Bo rosyjskie prawo zabrania ekstradycji swych obywateli.
Sam Ługowoj wszystkiemu zaprzecza. Twierdzi, że wszystkie oskarżenia to sprawa polityczna. Zapowiada, że wkrótce ujawni sensacyjne szczegóły morderstwa byłego rosyjskiego szpiega.
Według śledczych, Ługowoj oraz dwaj inni agenci - Kowtun i Sokolenko - spotkali się z Litwinienką w londyńskim hotelu "Millenium" dokładnie wtedy, gdy otruto go radioaktywnym polonem-210. Trzy tygodnie później zmarł.
Wszyscy trzej byli oficerowie rosyjskiego wywiadu twierdzą jednak, że są niewinni i nic wspólnego z otruciem Litwinienki nie mieli.
43-letni Litwinienko, były funkcjonariusz Federalnej Służby Bezpieczeństwa, zmarł 23 listopada ubiegłego roku w Londynie. Otruto go radioaktywnym polonem-210. Krótko przed śmiercią - uważany w Rosji za zdrajcę - Litwinienko obciążył odpowiedzialnością za zamach na swoje życie prezydenta Rosji Władimira Putina. Wcześniej Litwinienko niejednokrotnie ostro krytykował Kreml i FSB.