Dziennik Gazeta Prawana logo

Spływ dzikich koni w Wirginii

13 października 2007, 16:33
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Ten ceremoniał powtarza się co rok. Stado dzikich rumaków spędza się nad przez Kanał Assateague, by konie przeprawiły się na wyspę Chincoteague w stanie Wirginia. Tam zwierzęta sprzedaje się na tradycyjnej aukcji, z której zysk przeznaczony jest na miejscową straż pożarną. Cena wywoławcza za źrebię - cztery tysiące złotych.

Jak podaje legenda, konie pojawiły się na sąsiedniej wyspie Assateague, kiedy w XVIII wieku hiszpański galeon z ładunkiem dzikich mustangów zatonął przy brzegu. Ocalałe zwierzęta dopłynęły do wybrzeża i tam się osiedliły. Dzisiejsze stada to ich potomkowie.

Tradycja spędzania dzikich koni sięga jeszcze wieku XVIII. Mieszkańcy sąsiednich wysp przy ich okazji zaczęli organizować festyny z tańcami i ucztami. Najwcześniejszy znany zapisek z imprezy, zwanej przez Amerykanów Pony Penning, został opublikowany w roku 1835.

Odtąd już tradycyjnie impreza odbywa się pod koniec lipca każdego roku i przyciąga rzesze zainteresowanych. To prawdziwy koński karnawał, z tym że akurat nie rumaki cieszą się z niego najbardziej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj