Według ambasadora Youssoufou'a Bamby na WKS "dochodzi do masowego łamania praw człowieka". W wyniku starć między rywalizującymi obozami zwolenników dwóch prezydentów zginęło dotychczas ponad 170 osób - przypomniał dyplomata.

Reklama

"Dlatego jedynym z komunikatów, które próbowałem przekazać podczas dotychczasowych rozmów, jest to, że jesteśmy na krawędzi ludobójstwa. Trzeba coś zrobić" - powiedział ambasador, który planuje spotkać się z każdym z 15 członków Rady Bezpieczeństwa ONZ, by "wyjaśnić im powagę sytuacji".

Bamba został powołany na ambasadora WKS przy ONZ przez Alassane'a Ouattarę, uznawanego przez państwa zachodnie, ONZ i UE za zwycięzcę wyborów prezydenckich z 28 listopada. Dotychczasowy prezydent WKS, Laurent Gbagbo, nie chce ustąpić z urzędu i nadal kontroluje wojsko oraz siły bezpieczeństwa.

Duże zaniepokojenie sytuacją na WKS wyraził specjalny doradca ONZ ds. zapobiegania ludobójstwu Francis Deng. Z WKS "wciąż docierają niezweryfikowane dotychczas informacje o łamaniu praw człowieka przez zwolenników Gbagbo i siły, które kontroluje, a także na temat prowokacji podsycających nienawiść i nawołujących do przemocy" - napisał Deng w czwartkowym komunikacie. Jego zdaniem "wyjątkowo niepokojące są informacje, z których wynika, że na domach zamieszkanych przez przeciwników dotychczasowego prezydenta oznacza się pochodzenie etniczne" mieszkańców.

UE postanowiła w środę zaostrzyć sankcje wobec członków reżimu Gbagbo, rozszerzając z 19 do 61 osób listę objętych zakazem wjazdu. Sankcje wizowe wprowadziły także USA.

We wtorek fiaskiem zakończyło się spotkanie trzech wysłanników regionalnej organizacji ECOWAS (Wspólnoty Gospodarczej Państw Afryki Zachodniej) z Gbagbo. Delegacja zagroziła interwencją wojskową, jeśli dotychczasowy prezydent odmówi dymisji. W następnym tygodniu dojdzie do kolejnego spotkania.

W rezultacie wyborów prezydenckich z 28 listopada Wybrzeże Kości Słoniowej, które jest jednym z największych producentów ziarna kakaowego na świecie, znalazło się na krawędzi wojny domowej. Wciąż nie jest jasne, kto został zwycięzcą wyborów. Według niezależnej komisji wyborczej wygrał Ouattara. Po ogłoszeniu tych wyników Rada Konstytucyjna anulowała ponad pół miliona głosów oddanych na północy kraju, dzięki czemu za głowę państwa uznano Gbagbo, który rządzi krajem od 2000 roku.

Od ogłoszenia wyników w stolicy kraju Jamusukro i okolicach dochodzi do krwawych starć między zwolennikami obu polityków. Zwolennicy Gbagbo dopuszczają się licznych aktów przemocy, w tym zabójstw, gwałtów i podpaleń. Dotychczas, według ONZ, zginęły co najmniej 173 osoby.

Reklama