Szef kancelarii prezydenta William Daley obudził go w piątek już o godz. 4 rano (godz. 10 czasu polskiego) z wiadomością o kataklizmie.

Reklama

Obama wygłosił oświadczenie, że jego administracja będzie uważnie obserwować skutki tsunami i polecił Federalnej Agencji Zarządzania Kryzysowego (FEMA), aby przygotowała organizację pomocy dla Japonii.

"Przyjaźń i sojusz między naszymi narodami jest niewzruszona i umacnia nasze zdecydowanie, aby wesprzeć naród japoński dotknięty tą tragedią" - powiedział prezydent.

W imieniu swoim i małżonki Michelle złożył też kondolencje z powodu ofiar kataklizmu.

Obama rozmawiał przez telefon z japońskim premierem Naoto Kanem, a wcześnie po południu (czasu waszyngtońskiego) ma odbyć naradę z najbliższymi współpracownikami w celu omówienia sytuacji w Japonii.

Telewizja amerykańska bez przerwy pokazuje zniszczenia dokonane przez tsunami w Japonii i na Hawajach. Przed południem fala dotarła do zachodniego wybrzeża USA. Ogłoszono tam stan pogotowia.



Departament Stanu USA ogłosił ostrzeżenie dla Amerykanów, aby nie podróżowali do Japonii. Jak poinformowała sekretarz stanu Hillary Clinton, amerykańskie siły powietrzne przetransportowały "naprawdę ważne chłodziwo" dla japońskiej elektrowni atomowej.

Piątkowe wstrząsy na północy Japonii spowodowały wiele pożarów, w tym w budynku elektrowni atomowej Onagawa w prefekturze Miyagi. Pożar udało się ugasić i nie doszło tam do wycieku radioaktywnego. Tymczasem prewencyjnie, w obawie przed ewentualnym wyciekiem, ewakuowano w sąsiedztwie elektrowni atomowej w prefekturze Fukushima około 2 tys. ludzi. Po trzęsieniu ziemi włączył się system awaryjnego chłodzenia jednego z jej reaktorów.

Pentagon zakomunikował, że nie ma na razie doniesień o zniszczeniach w bazach amerykańskich na Pacyfiku i zapowiedział, że siły amerykańskie tam stacjonujące przygotowują się do niesienia pomocy humanitarnej po kataklizmie.

Co najmniej sześć okrętów marynarki wojennej USA zostanie zaangażowanych do niesienia pomocy, chociaż o taką jeszcze nie zwrócił się japoński rząd - poinformowała rzeczniczka Pentagonu, Leslie Hullryde. "Lokujemy nasze siły tak, żeby być przygotowanym na dostarczenie pomocy po katastrofie, jeśli zostaniemy o to poproszeni" - powiedziała.