Pierwszą głowę odebrała na uroczystości w ratuszu w Rouen ambasador Nowej Zelandii we Francji Rosemary Banks.

Reklama

Cztery lata temu Nowa Zelandia zażądała zwrotu zmumifikowanych głów Maorysów ze zbiorów zagranicznych muzeów. Wiele placówek - chociaż nie wszystkie - zgodziło się je oddać.

Muzeum w Rouen próbowało przekazać głowy Maorysów jeszcze cztery lata temu, w 2007 roku, ale uniemożliwiło to w ostatnim momencie Ministerstwo Kultury. Francja uznaje, że ludzkie szczątki w zbiorach muzealnych należą do dziedzictwa kulturalnego i naukowego kraju. W zeszłym roku uchwalono jednak prawo zezwalające na zwrot maoryskich głów.

Naukowcy z muzeum Te Papa w Wellingtonie przeprowadzą analizę w celu ustalenia, do którego rodu należała osoba, której głowa została zmumifikowana, a następnie przekażą ją Maorysom, by pochowali ją według plemiennego obrządku.

Niektóre głowy, ozdobione skomplikowanymi tatuażami, Maorysi, rdzenni mieszkańcy Nowej Zelandii, traktowali jako trofeum wojenne. Popyt na nie wśród przybyszów z Zachodu w XIX wieku był bardzo duży i wiele osób zabito tylko dla pięknych tatuaży.

Muzeum w Rouen nabyło oddaną w poniedziałek głowę w 1875 r. od paryżanina o nazwisku Drouet. "Nie wiadomo, czym się zajmował ten człowiek ani jak brzmiało jego imię, ta sprawa jest dla nas wielką tajemnicą do tej pory" - powiedział dyrektor muzeum Sebastien Minchin.

Podkreślił, że przeszkodą w przekazaniu głów były nie tylko przepisy prawne. "Powstała kwestia oddania ludzkich szczątków, dlatego ludzie boją się, że muzea opustoszeją, jeżeli nadejdzie np. żądanie zwrotu mumii egipskich" - wyjaśnił Minchin.