Dziennik Gazeta Prawana logo

Kobiety w Egipcie protestują przeciw brutalności policji

20 grudnia 2011, 21:06
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Na ulicach egipskiej stolicy tysiące kobiet protestowały we wtorek przeciw rządom wojskowych oraz brutalności sił bezpieczeństwa wobec demonstrantów, a szczególnie kobiet. W kolejnym dniu starć na placu Tahrir w Kairze zginęło czterech demonstrantów.

Ok. 10 tysięcy kobiet różnych warstw i wyznań maszerowało ulicami Kairu i rozdawało przechodniom ulotki z napisem: "Kłamcy, skończcie z przemocą".

Uczestniczki protestu zebrały się przed kompleksem budynków rządowych przy placu Tahrir. Kilkudziesięciu mężczyzn otoczyło je ochronnym kordonem, skandując: "Egipskie kobiety to granica, której przekroczyć nie wolno!".

Wiele uczestniczek protestu niosło zdjęcia ukazujące żołnierzy atakujących kobiety. Na jednej fotografii widać kobietę częściowo rozebraną przez żołnierzy, ciągniętą po ziemi i bitą pałkami.

Sekretarz stanu USA Hillary Clinton potępiła w poniedziałek brutalność, z jaką siły bezpieczeństwa w Egipcie traktują uczestniczki protestów.

"Kobiety (w Egipcie) są bite i poniżane na tych samych ulicach, gdzie kilka miesięcy wcześniej ryzykowały życie dla powodzenia rewolucji" - oświadczyła szefowa amerykańskiej dyplomacji. "Systematyczna degradacja kobiet w Egipcie to plama na fladze rewolucji i hańba dla państwa" - dodała.

Jeszcze przed końcem demonstracji rządząca Egiptem Najwyższa Rada Wojskowa wystosowała przeprosiny za - jak to ujęła - "przypadki naruszania" prawa. Wojskowi obiecali, że osoby odpowiedzialne zostaną ukarane.

Wtorek to piąty dzień protestów na placu Tahrir, które skierowane są przeciw Najwyższej Radzie Wojskowej, która sprawuje władzę od obalenia w lutym prezydenta Hosniego Mubaraka. Żołnierze po raz kolejny próbowali usunąć demonstrantów z placu, używając w pałek i ostrej amunicji. Cztery osoby zginęły, piąta jest w stanie krytycznym.

Według naocznych świadków, cytowanych na stronie internetowej brytyjskiego dziennika "The Guardian", starcia między demonstrantami i siłami bezpieczeństwa wybuchły, gdy ci pierwsi próbowali obalić ceglany mur postawiony przez policję, by zablokować dostęp do parlamentu.

"Setki policjantów i żołnierzy wkroczyło na plac i zaczęło strzelać. Ścigali demonstrantów, niszcząc wszystko na swej drodze, w tym leki i koce" - powiedział świadek wydarzeń cytowany przez agencję Reuters.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj