Federacja starzeje się, pogłębia się przepaść między średnią długością życia mężczyzn i kobiet, a blisko 40 proc. społeczeństwa żyje na garnuszku państwa.

Reklama

Od 2002 r. Rosji ubyło 2,3 mln obywateli – wynika z pierwszych oficjalnych rezultatów przeprowadzonego w październiku ub. roku spisu powszechnego. Kompletnych danych należy się spodziewać pod koniec przyszłego roku, lecz już dzisiaj jest jasne, że Rosja jest o krok od przepaści demograficznej, a co za tym idzie gospodarczej.

Spis potwierdza, że żadnej ekipie od początku lat 90. nie udało się powstrzymać postępującego spadku liczby ludności. Dziś wynosi ona 142,9 mln. Tysiąc kobiet rodzi zaledwie 1469 dzieci. To spadek o 3 proc. w stosunku do poprzedniego spisu z 2002 roku. Do tego – jak podaje rosyjski urząd statystyczny – w kraju wykonywanych jest rocznie 6 mln aborcji (w Rosji są legalne). Wzrost populacji został odnotowany jedynie na muzułmańskim Północnym Kaukazie. W Dagestanie od 2002 r. przybyło 15,6 proc. mieszkańców, a w Czeczenii – 15 proc.

Niskiej rozrodczości w reszcie kraju towarzyszy starzenie się społeczeństwa. Średni wiek Rosjanina i Rosjanki wzrósł z 37,1 do 38 lat (w Polsce 38 lat, w Niemczech – 44,3). Jednym z najbardziej niepokojących zjawisk jest rozchodzenie się średniej oczekiwanej długości życia mężczyzn i kobiet. Wynosi on 74 i 62 lata. Mężczyźni umierają przedwcześnie z powodu nadużywania alkoholu.

Jak przewiduje w raporcie z 2008 r. ONZ, w ciągu najbliższych 40 lat Rosja będzie miała o jedną trzecią mniej mieszkańców. W 2050 r. będzie tam mieszkać około 100 mln ludzi. Od 1991 r. liczba ludności Rosji kurczy się w średnim tempie 400 tys. osób rocznie.

Niekorzystne zmiany demograficzne zagrażają nie tylko modernizacyjnym planom Rosji, lecz także utrzymaniu obecnego stanu. Do 2030 r. każdy pracujący Rosjanin będzie miał jednego emeryta na utrzymaniu, podczas gdy dziura w Funduszu Emerytalnym sięgnie 6 proc. PKB.

Spis powszechny jest najbardziej kompleksowym badaniem społecznym. W badaniu nie uwzględniono jednak nielegalnych imigrantów, których może być w Rosji nawet 10 mln. Inne zarzuty to wypaczenia wyników przez władze lokalne w celu uzyskania większych dotacji finansowych, uzależnionych od liczby mieszkańców regionu.