Pomnik Słowackiego w Kijowie miał być ukraińską odpowiedzią na odsłonięty w 2002 r. pomnik ukraińskiego wieszcza Tarasa Szewczenki w Warszawie. W związku ze sporami i protestami ponad dwa lata posąg był przechowywany w jednym z kijowskich magazynów.

Reklama

Odsłonięcia monumentu dokonał minister kultury i dziedzictwa narodowego Polski Bogdan Zdrojewski. Juliusz Słowacki nie ma szczęścia do pomników, w przeciwieństwie do Fryderyka Chopina, czy Adama Mickiewicza - powiedział w piątek PAP.

Tu, w Kijowie, po ustaleniach, że Szewczenko będzie miał miejsce w Warszawie, zaczęliśmy szukać odpowiedniego miejsca dla Słowackiego. Okazało się, że to, co wskazaliśmy w pierwszej kolejności, nie zostało zaakceptowane przez władze lokalne, a my z kolei nie chcieliśmy miejsca, które nie byłoby odpowiednie dla niego rangą - oświadczył Zdrojewski.

Minister wyjaśnił, że ostateczną lokalizację uzyskano m.in. dzięki współpracy z ukraińskim ministerstwem kultury i władzami Kijowa. Dostaliśmy miejsce znakomite, bardzo dobre i niezwykle prestiżowe - powiedział.

Poszukiwania miejsca dla pomnika Słowackiego trwały kilka lat. W listopadzie ubiegłego roku władze Kijowa zaproponowały skwer przy rzymskokatolickim kościele św. Mikołaja. Rozporządzenie w tej sprawie podpisał wówczas szef miejskiej administracji państwowej Ołeksandr Popow.

Ideę upamiętnienia Słowackiego w Kijowie wysunęła strona ukraińska. Było to w 2002 roku, gdy w Warszawie stawiano pomnik Szewczenki.

Wykonana przez polskiego rzeźbiarza Stanisława Radwańskiego figura Słowackiego przyjechała do Kijowa w sierpniu 2009 roku. Planowano wówczas, że pomnik zostanie odsłonięty 4 września 2009 r., w 200. rocznicę urodzin poety. Zgodnie z decyzją Sejmu rok 2009 był rokiem Juliusza Słowackiego.

Pomnik miał stanąć na skwerze przy ulicy Kostiolnej (Kościelnej) w samym centrum Kijowa, tuż obok rzymskokatolickiego kościoła św. Aleksandra. Kilka dni przed planowanym odsłonięciem kijowski ratusz informował, że prace związane z montażem pomnika zakłóciła akcja protestacyjna mieszkańców pobliskich kamienic. W 2010 r. powtórzyli oni swój protest, zastrzegając, że nie są przeciwni polskiemu poecie.

Reklama

Nasz protest nie jest wymierzony ani w Słowackiego, ani w Polskę. Jako mieszkańcy tej ulicy jesteśmy oburzeni, że nikt nie konsultował z nami planów ustawienia tego pomnika, tym bardziej, że pięć lat temu zgłosiliśmy własny projekt zagospodarowania tego miejsca - mówiła wtedy PAP Tetiana Szewczuk z komitetu mieszkańców ul. Kostiolnej.