"Droga na szczyt i z powrotem miała nam zająć pięć dni, a zajęła jedenaście" - relacjonował Brytyjczyk w mediach społecznościowych. Przyznał, że zgubił ślad partnera następnego dnia, gdy schodzili z obozu czwartego, na wysokości około 7950 m, w kierunku obozu trzeciego.
Poszukiwania Sherpy
"Usiadł, żeby odpocząć z plecakiem na plecach (...). Odwróciłem się i zapytałem: »Hillary, wszystko w porządku, bracie?«” – relacjonował. „Odpowiedział: »Tak, tak, nic mi nie jest, Chris, proszę idź, idź«". Thrall wyjaśnił, że natknął się wtedy na polskiego wspinacza, będącego w tarapatach.
"Czy powinienem zawrócić i znaleźć Szerpę, o którym mógłbym przypuszczać, że dojdzie do siebie i będzie kontynuował wspinaczkę, tak jak robił to setki razy wcześniej? Czy powinienem pomóc drugiemu wspinaczowi, bez tlenu, z odmrożonymi palcami i ewidentnie bliskim hipotermii?” – relacjonował.
Do czwartku poszukiwania Sherpy, również z użyciem helikoptera, nie przyniosły rezultatu. Ostatecznie zakończyły się sukcesem. Został znaleziony dziś rano przez ekipę z Komitetu Kontroli Zanieczyszczeń Sagarmatha (SPCC), organizacji zajmującej się oczyszczaniem góry - powiedział agencji AFP Pemba Sherpa z 8K Expeditions, firmy odpowiedzialnej za akcję ratunkową.
Rekord wszech czasów
Śmigłowiec zabrał go do szpitala w Katmandu. Rozmawiałem z lekarzami - ma odmrożenia, ale poza tym wydaje się być w zadowalającym stanie - dodał. Ta wyprawa była jedną z ostatnich tej wiosny, w których na szczyt dotarło łącznie ponad tysiąc wspinaczy, co według nepalskiego Departamentu Turystyki stanowi rekord wszech czasów. W tym roku pobito kilka innych rekordów, m.in. największej liczby wejść w ciągu jednego dnia (21 maja - 275) oraz liczby pozwoleń wydanych przez władze obcokrajowcom (494).
Pięciu wspinaczy – dwóch Hindusów i trzech Nepalczyków – zginęło już w tym roku na stokach Everestu. Dla porównania, w 2023 roku, najbardziej śmiertelnym sezonie, życie straciło tam 18 osób.