Dziennik Gazeta Prawana logo

Miesiąc bez prawa powrotu. Polka ofiarą bałoruskiego absurdu

11 kwietnia 2013, 21:55
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Miesiąc bez prawa powrotu. Polka ofiarą bałoruskiego absurdu
dziennik.pl
Teresa Strzelec ma w piątek opuścić terytorium Białorusi. Potwierdza to polski MSZ, który otrzymał informację że strony białoruskiej, że dzisiaj zostanie cofnięta decyzja o zakazie wyjazdu Polki z tego kraju. Kobieta spędziła tam przymusowo ponad miesiąc.

Rzecznik MSZ Marcin Bosacki zapewnia, że formalnie Teresie Strzelec zostanie przywrócona wiza białoruska, w związku z czym będzie mogła przekroczyć granicę. Konsul Anna Nowakowska z Brześcia będzie towarzyszyła Polce w białoruskich urzędach. Teresa Strzelec będzie mogła opuścić Białoruś prawdopodobnie już przed południem.

Polka nie kryła radości z takiego obrotu sprawy. -- to była jej pierwsza reakcja na informację przekazaną przez jednego z białoruskich dziennikarzy.

Białoruskie władze nie chciały pozwolić Teresie Strzelec na powrót do kraju, domagając się od niej zapłacenia wysokiego cła za jej wielokrotnie mniej wart samochód, który same wcześniej zarekwirowały i sprzedały.

Jak poinformował Uładzimir Arłouski z białoruskiego Państwowego Komitetu Celnego, , strona białoruska wydała zgodę na jej powrót do kraju. - - powiedział Arłouski.

Ambasada Białorusi w Polsce napisała w wieczornym oświadczeniu, że Teresa Strzelec złamała przepisy celne. Zdaniem ambasady, . W oświadczeniu czytamy też, że strona białoruska niejednokrotnie proponowała Polsce zawarcie porozumienia mającego zapobiec naruszeniom prawa celnego. - napisała ambasada.

Sytuację Teresy Strzelec szeroko opisywały zarówno media polskie, jak i niezależne białoruskie. Informował o niej nawet znany rosyjski portal internetowy gazeta.ru. W jej sprawie interweniował u białoruskich władz nasz MSZ, w tym Ambasada Polski w Mińsku.

Rok temu Teresa Strzelec pojechała samochodem na wycieczkę do Mińska. Auto zepsuło się i musiała zostawić je w warsztacie. Bez zgody kobiety autem jeździł syn właściciela warsztatu. Gdy zatrzymała go białoruska milicja, samochód został zarekwirowany i przekazany do składu celnego - bowiem zgodnie z tamtejszym prawem cudzoziemiec nie może go odstępować swojego auta innej osobie.

W styczniu sąd w Brześciu orzekł, że samochód ma być oddany właścicielce, jednak okazało się, że celnicy zdążyli je już sprzedać. Zaproponowali jej zwrot pieniędzy. Sąd, który uchylił konfiskatę mienia, zobowiązał jednak Polkę do zapłaty cła i podatków wraz z odsetkami - w łącznej wysokości blisko 16 tysięcy euro. Teresa Strzelec nie zapłaciła. Kiedy na początku marca przyjechała do Brześcia, anulowano jej wizy i unemożliwiono wyjazd, domagając się uiszczenia "zaległych opłat".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło IAR
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj