Trwa akcja poszukiwawcza. Gdy zaczął wiać silny wiatr, który przyniósł załamanie pogody, wszyscy himalaiści próbujący zdobyć Gaszerbrum II w masywie Karakorum wrócili do bazy. Oprócz Polaków.

Reklama

Zaginionych wspinaczy próbują odnaleźć rosyjscy himalaiści.

Jak podała telewizja TVP Info, powołując się na himalaistę Janusza Majera, Artur Hajzer wysłał w niedzielę SMS do polskiej ekipy, że Marcin Kaczkan miał wypadek.

Janusz Majer: W SMS-ie [od A.Hajzera] była wiadomość,że Marcin Kaczkan spadł w kuluar japoński. Za godzinę-dwie powinniśmy wiedzieć więcej.

— TVP Info (@tvp_info) July 9, 2013

TVN24 podaje, że Rosjanie odnaleźli Marcina Kaczkana w obozie. Z kolei teraz nie ma kontaktu z Arturem Hajzerem.

Jedna dobra wiadomość, że Marcin Kaczkan żyje i nic mu nie zagraża, schodzi do bazy. Natomiast niewyjaśnione są nadal losy Artura Hajzera, który od dwóch dni się nie połączył i nie wiadomo co się z nim dzieje - wyjaśniał na antenie TVP Info himalaista Krzysztof Wielicki. - Marcin Kaczkan mimo że spadł, to jednak przeżył i dotarł do obozu drugiego i tam spędził półtora dnia, więc może coś więcej wie na temat tego, co się mogło stać z Arturem - dodał. - Niestety, niepotwierdzone informacje są takie, że prawdopodobnie Artur też spadł, ale to jest informacja podana przez pośrednie łącza - przyznał himalaista.

Marcin twierdzi, że Artur chyba nie żyje - takie informacje uzyskał Wielicki od członków niemieckiej wyprawy, jednak jak podkreślił, nie są to jeszcze sprawdzone informacje.

Wyprawa Hajzera i Kaczkana miała dwa cele - Gaszerbrum I (8068 m n.p.m.) oraz Gaszerbrum II (8035 m n.p.m.) - podaje TVP Info.

Gaszerbrum to masyw górski w Karakorum, na granicy Chin i Pakistanu. W jego skład wchodzi siedem szczytów, w tym trzy ośmiotysięczniki - Gaszerbrum I (8080 m n.p.m.), Broad Peak (8047 m n.p.m.) i Gaszerbrum II (8035 m n.p.m).