Sprawa ma związek z kwietniową konferencją "Ukraina - Rosja: dialog", która odbyła się w Kijowie. Borys Niemcow powiedział wówczas w nieoficjalnej rozmowie, że Władimir Putin jest człowiekiem szalonym, chorym psychicznie. Użył też dosadnego słowa - stwierdził, że rosyjski prezydent jest "je...ty". - - wyjaśniał były rosyjski wicepremier w rozmowie z serwisem TSN.ua.
Po tej wypowiedzi prokuratura otrzymała około 50 donosów od ludzi, którzy domagali się wszczęcia śledztwa przeciwko Niemcowowi z paragrafu 319 rosyjskiego Kodeksu karnego, w którym mowa jest o znieważeniu urzędnika państwowego. Wszystkie donosy wpłynęły niemal jednocześnie i brzmiały bardzo podobnie, na co uwagę w rozmowie z serwisem slon.ru zwrócił sam Niemcow.
Jednak śledczy uznali, że słowa polityka nie były zniewagą, a jego osobistą oceną stanu zdrowia psychicznego Władimira Putina. Śledztwa więc nie wszczęto, ale sprawa trafiła do sądu miejskiego w Moskwie, który ma osądzić Niemcowa za przeklinanie w miejscu publicznym. Do posiedzenia wciąż jednak nie doszło.
- - mówi Niemcow. I prognozuje, że jeśli sędziowie zbiorą się, by karać go za przeklinanie, na sali sądowej pojawią się "kamery z całego świata".
- - napisał Niemcow na Facebooku.
Borys Niemcow jest jednym z bardziej znanych rosyjskich polityków. W latach 1997/98, więc jeszcze za urzędowania Borysa Jelcyna, pełnił funkcję wicepremiera. Dziś jest deputowanym parlamentu Obwodu Jarosławskiego z ramienia Republikańskiej Partii Rosji - Partii Narodowej Wolności. To m.in. organizował marsze niezgody po wygranych przez Władimira Putina i kontrolowaną przez niego Jedną Rosję wyborach prezydenckich i parlamentarnych.