Jednym z tych wyzwań jest znalezienie kraju, który obejmie dowodzenie ostatniego z czterech batalionów, przewidzianych do rozmieszczenia w Polsce i krajach bałtyckich.
"NYT" odnotowuje, że Wielka Brytania, Niemcy i Stany Zjednoczone zgodziły się dowodzić po jednym z tych batalionów, w skład których będą wchodzili żołnierze z innych krajów NATO, . Nie wiadomo natomiast, kto miałby pokierować czwartym batalionem.
Ambasador USA przy NATO Douglas E. Lute podkreślił, że w przypadku jego kraju w grę wchodzi tylko jeden batalion. - wskazuje "NYT", wymieniając Włochy i Francję.
Nowojorski dziennik pisze, że mimo rosnących zagrożeń wiele państw europejskich wciąż sprzeciwia się energicznym przedsięwzięciom mającym na celu wzmocnienie NATO. Wiele z nich niechętnie podchodzi do zwiększania nakładów na obronność, mimo składanych wcześniej obietnic. Niektóre, jak Włochy, ograniczają te nakłady. Francja .
"NYT" zwraca uwagę, że Włochy zredukowały wydatki na obronność, choć dwa lata temu na szczycie w Walii obiecywały ich zwiększenie. A Francja, , jest już zaangażowana w kampanie militarne w Mali, Republice Środkowoafrykańskiej, Afryce Północnej i Syrii, .
"NYT" pisze, powołując się na niewymienionych z nazwiska przedstawicieli NATO, że Francja, która początkowo była przeciwna rozmieszczeniu sił NATO w Polsce, później zaakceptowała to, a jej wkładem do nowo rozmieszczanych sił będzie prawdopodobnie zaledwie ok. 150 żołnierzy.
Niemcy, które pół roku temu były przeciwne, wyraziły zgodę w zamian za starania o odnowienie dialogu z Rosją. Zgodziły się też objąć dowodzenie jednym batalionem.
Trwają więc poszukiwania czwartego kraju. - wskazuje "NYT".