Dziennik Gazeta Prawana logo

Szefowie największych frakcji w PE: Debata nie jest przeciw Polsce

13 września 2016, 14:02
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Strasburg: Parlament Europejski
Strasburg: Parlament Europejski/Shutterstock
Szefowie dwóch największych frakcji w europarlamencie, niemiecki chadek Manfred Weber i włoski socjalista Gianni Pittella przekonywali we wtorek, że planowana na popołudnie debata na temat Polski "nie jest debatą przeciwko Polsce".

Na konferencji prasowej w PE Weber przypomniał, że już w styczniu br. Parlament Europejski przeprowadził pierwszą debatę o kryzysie wokół Trybunału Konstytucyjnego w Polsce, a w dyskusji tej wzięła udział premier Beata Szydło. Komisja Europejska wszczęła zaś w tym samym miesiącu procedurę ochrony państwa prawa wobec Polski. Jest logiczne, że po zakończeniu w lipcu pierwszego etapu procedury jego wyniki są omawiane w Parlamencie Europejskim - powiedział Weber.

- dodał.

- powiedział Weber.

Z kolei szef socjalistów ocenił, że "to, co robi polski rząd, to karykatura". - powiedział Pittella na konferencji prasowej.

Przewodniczący liberałów w PE, Belg Guy Verhofstadt, podkreślił, że aż pięć grup politycznych (Europejska Partia Ludowa, Socjaliści i Demokraci, liberałowie, Zieloni i Zjednoczona Lewica Europejska) złożyło wspólny projekt rezolucji o sytuacji w Polsce.

- powiedział Verhofstadt. - dodał.

Złożony przez większość frakcji projekt rezolucji o Polsce mówi o zaniepokojeniu PE paraliżem Trybunału Konstytucyjnego, a także odnosi się do innych spraw, które budzą zaniepokojenie większości europosłów, jak np. sytuacja mediów publicznych, ustawa o policji, o służbie cywilnej, o prokuraturze, czy też plan zwiększenia wycinki Puszczy Białowieskiej oraz prawa kobiet. Głosowanie odbędzie się w środę.

Frakcja Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, do której należy PiS, uważa, że nie ma żadnego powodu, by organizować debatę PE o Polsce. EKR złożyła własny projekt rezolucji. Napisano w nim, że "kryzys konstytucyjny rozpoczął się podczas kadencji poprzedniego parlamentu", bo to poprzedni Sejm przyjął ustawę umożliwiającą wybór sędziów TK na okres po wyborach. Wskazano też, że obecny rząd "wykazał się dobrą wolą i zareagował na żądania Komisji Europejskiej i Komisji Weneckiej poprzez przygotowanie nowej ustawy o TK i publikację 21 werdyktów Trybunału".

Także niewielka eurosceptyczna frakcja Europa Narodów i Wolności, której przewodniczącą jest liderka francuskiego Frontu Narodowego Marine Le Pen, złożyła projekt krótkiej rezolucji, który podkreśla, że "UE nie ma prawa ingerować w wyłączne kompetencje państw członkowskich".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj