Dziennik Gazeta Prawana logo

Niemcy stawiają Rosji "ukraiński" warunek ws. Nord Stream 2

10 marca 2017, 08:38
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Gazociąg
Gazociąg/Shutterstock
Niemcy postawiły Rosji "ukraiński" warunek w sprawie gazociągu Nord Stream 2, co może skutkować impasem w realizacji projektu, ale gdy gazociąg powstanie, kraje europejskie raczej nie będą bronić tranzytu gazu przez Ukrainę - ocenia "Moskowskij Komsomolec".

Gazeta w piątkowym wydaniu komentuje w ten sposób wypowiedź wicekanclerza i szefa MSZ Niemiec Sigmara Gabriela na temat Nord Stream 2, wygłoszoną przed jego rozmowami w czwartek w Moskwie.

Gabriel "otwartym tekstem powiedział, że wsparcie przez jego kraj ambitnego projektu Gazpromu, Nord Stream 2, możliwe jest tylko przy zapewnieniu tranzytu gazu rosyjskiego przez Ukrainę. Tego rodzaju kategoryczność może skutkować tym, że realizacja projektu znajdzie się w impasie" - konstatuje "MK". Podkreśla, że "Moskwa przy pomocy nowej rury dąży do celu całkowicie przeciwstawnego - przesyłania gazu do Europy z ominięciem Ukrainy".

Co prawda - zastrzega dziennik - szef MSZ Niemiec "po raz kolejny zaznaczył, że Europa jest zainteresowana stabilnym i długoterminowym zaopatrzeniem w nośniki energii. Nord Stream 2 jako dodatkowa trasa zaopatrzenia może wnieść ważny wkład w realizację tego celu". "MK" zaznacza, że w zeszłym roku udział rosyjskiego surowca w dostawach do krajów europejskich sięgnął rekordowego poziomu 34 proc. "Raczej nie byłoby to możliwe, gdyby ekonomiczne warunki oferowane przez Gazprom nie zadowalały Europejczyków" - zauważa.

Jednak - dodaje - "na tym etapie konfrontacji geopolitycznej Rosji i Zachodu w kwestii ukraińskiej gospodarka schodzi na dalszy plan" i Niemcy "mają zamiar podtrzymać Ukrainę". Ale również Rosja ze swej strony "jest stanowczo zdecydowana, by w 2019 roku postawić krzyżyk na trasie tranzytu przez Ukrainę" - podkreśla moskiewska gazeta.

Stanowisko Niemiec świadczy o tym, że kraj ten "zdaje sobie sprawę, że musi popierać równowagę interesów z ekonomicznego punktu widzenia" - powiedział "MK" ekspert ds. rynku gazowego Aleksiej Griwacz. Jego zdaniem najprawdopodobniej w ciągu najbliższych dwóch-trzech lat kraje europejskie będą krytykowały nowe gazociągi rosyjskie. Jednak gdy Nord Stream 2 zostanie zbudowany, nie będą one raczej bronić tranzytu surowca przez rurociągi biegnące przez Ukrainę.

Gabriel powiedział w wywiadzie dla rosyjskiej agencji Interfax, że Niemcy chcą Nord Stream 2, ale chcą też bezpiecznego utrzymania gazociągów na Ukrainie i bezpieczeństwa dostaw do krajów takich, jak Słowacja, Czechy czy Polska.

Nord Stream 2 ma biec po dnie Bałtyku i umożliwić zwiększenie przesyłu gazu z Rosji bezpośrednio do Niemiec. Ma być gotowy pod konie 2019 roku. W tym samym roku Rosja zamierza zaprzestać przesyłania gazu przez gazociągi na terytorium Ukrainy. Moce przesyłowe Nord Stream 2 mają wynieść 55 mld metrów sześciennych gazu rocznie.

Projektowi sprzeciwiają się Polska, kraje bałtyckie i Ukraina. Polska uważa, że inwestycja ma charakter polityczny, a jej realizacja zaburzy możliwość budowania sprawnej unii energetycznej i powoduje zwiększenie uzależnienia od rosyjskiego surowca.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj