Dziennik Gazeta Prawana logo

Liban znów jest rozgrywany. O wpływy walczą ze sobą Arabia Saudyjska oraz Iran i Hezbollah

17 listopada 2017, 20:00
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Saad Hariri
Saad Hariri/PAP/EPA
Liban osłupiał. Wyglądało na to, że premier – który przez ostatnie 10 miesięcy zapewniał, że jego rządy rozpoczną nową erę w historii kraju – wyskoczył na weekend odpocząć w swojej willi w saudyjskim Rijadzie. Ale już po kilku godzinach było jasne, że uciekł: Saad Hariri nadał ze swojego azylu w Arabii Saudyjskiej krótkie wystąpienie, które zatrzęsło Bliskim Wschodem.

– tłumaczył 4 listopada motywy swojej decyzji. – – wspominał ojca, również piastującego stanowisko premiera, który zginął w zamachu w 2015 r. Ale to był dopiero wstęp. – – dowodził Hariri. – – zapowiedział, adresując pogróżkę do „Iranu i jego zwolenników”. W domyśle: ugrupowania Hezbollah, które poza utrzymywaniem militarnych bojówek jest też partią polityczną w Libanie.

"Orędzie" Haririego było szokiem. Momentalnie ukuto więc rodzimą interpretację wydarzeń: premier, znany z doskonałych relacji z Saudyjczykami, został przez nich zmuszony zarówno do rezygnacji, jak i buńczucznych oświadczeń, które rozpalają podziały targające Libanem od zarania.

Oliwy do ognia dolał łzawy wywiad, jakiego Hariri udzielił na początku tygodnia Pauli Yacoubian, jednej z najbardziej znanych dziennikarek w Libanie, pracującej dla będącej w posiadaniu familii Haririch stacji Future TV. 80-minutowa rozmowa obfitowała w liczne "momenty": głos szefa rządu po kwadransie zaczął się łamać i wyglądało na to, że Hariri zaleje się łzami – dziennikarka ogłosiła spontaniczną "przerwę na reklamy"; potem premier nerwowo popijał wodę ze szklanki stojącej przed nim, a gdy mu się skończyła, Yacoubian podsunęła mu swoją szklankę; a na koniec dziennikarka usłyszała: "Tak bardzo mnie pani zmęczyła...". Ale też bohater zamieszania twardo podtrzymywał w wywiadzie, że decyzje podejmuje sam. Hariri zapowiedział, że "w najbliższych dniach" wróci do Libanu i formalnie dostarczy rezygnację władzom kraju. – – przyznawał. – – dorzucał.

Na pewno udało mu się zmobilizować zwolenników: w Bejrucie pojawili się demonstranci z transparentami "Wszyscy jesteśmy Saadem" i "Czekamy na ciebie", na stronie FreeSaadHariri.com zegar odlicza czas "saudyjskiej niewoli" premiera. Głos zabrał nawet lider Hezbollahu, szejk Hassan Nasrallah. – – zawyrokował.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj