- Sojusznik (...) powinien uzgadniać swoje działania z innymi sojusznikami - dodał francuski prezydent podczas konferencji prasowej w stolicy Czadu, Ndżamenie, gdzie tego dnia przebywał z wizytą.

"Być sojusznikiem to walczyć ramię w ramię" i tak właśnie - podkreślił Macron - postępuje Francja, wspierając Czad w walce przeciw ugrupowaniom dżihadystycznym w regionie sahelo-saharyjskim.

Z uznaniem wypowiedział się również o szefie Pentagonu Jamesie Mattisie. - Chciałbym tu złożyć hołd generałowi Mattisowi - powiedział Macron, dodając, że był on "partnerem, na którym można było polegać".

Mattis podał się do dymisji w czwartek, dzień po ogłoszeniu przez Trumpa decyzji o wycofaniu sił USA z Syrii.

W swoim liście rezygnacyjnym szef Pentagonu napisał, że "źródłem potęgi USA są ich więzi z sojusznikami, którzy powinni być traktowani z szacunkiem", oraz ostrzegł, że USA powinny być świadome zagrożeń, m.in. ze strony Państwa Islamskiego (IS). Jak pisze agencja AFP, tym samym w sposób jednoznaczny pokazał, że nie zgadza się z decyzją Trumpa.

W środę Trump, bez konsultacji z Kongresem, sojusznikami USA i najbliższymi doradcami w dziedzinie bezpieczeństwa narodowego, ogłosił natychmiastowe wycofanie sił amerykańskich w liczbie około 2 tys. wojskowych i amerykańskiego personelu z północno-wschodniej Syrii. Amerykański prezydent argumentował, że IS w Syrii zostało już pokonane.

Zaniepokojenia tą decyzją nie kryli sojusznicy USA w walce z IS - Francja, Wielka Brytania i Niemcy.

15 grudnia Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka poinformowało, że syryjscy bojownicy pod wodzą Kurdów, wspierani przez USA, zdobyli Hadżin w prowincji Dair az-Zaur we wschodniej Syrii - ostatnie miasto w tym kraju kontrolowane przez dżihadystów z IS.

Samozwańczy kalifat IS w Iraku i Syrii rozpadł się pod naporem sił rządowych i międzynarodowych, ale bojownicy tej radykalnej organizacji nadal działają w pustynnych regionach przygranicznych i dokonują ataków.