Szymański przyjechał do Brukseli na posiedzenie Rady UE ds. Ogólnych. Ministrowie wysłuchali na nim m.in. informacji rumuńskiej prezydencji na temat projektu unijnego budżetu na lata 2021-2027, a także wymienili poglądy na temat działań UE w walce z dezinformacją.

Polska wyraziła poparcie dla planu działania przygotowanego przez Komisję Europejską i zaprezentowanego przez przewodniczącego (KE Fransa) Timmermansa w sprawie przeciwdziałania dezinformacji. Podzielamy analizę i pogląd KE, że dezinformacja stanowi jeden z kluczowych problemów dla demokracji w Europie. To nie jest tylko problem dla UE jako takiej, to jest problem dla państw członkowskich, które są przedmiotem zdeterminowanych wrogich działań, często kreowanych przez aktorów państw trzecich, czasem niepaństwowych - powiedział.

Minister dodał, że te działania są groźne dla stabilności systemu politycznego państw członkowskich i UE. Zwróciłem uwagę, że nie możemy sugerować nawet, że chcemy udzielić immunitetu spod krytyki komukolwiek w demokracji, czy to będzie osoba, partia polityczna, organizacja międzynarodowa czy organizacja pozarządowa. To dotyczy również UE, która musi być gotowa na to, że będzie przedmiotem otwartej, czasami ostrej dyskusji, szczególnie dziś, kiedy jest wiele wątpliwości. Natomiast musimy mieć świadomość, że niektóre elementy są przygotowaną, zdeterminowaną, celową dezinformacją - powiedział.

Szymański podkreślił, że dlatego Polska popiera zwiększenie budżetu dla specjalnego zespołu zadaniowego przy KE do walki z dezinformacja. Popieramy przyjęcie dobrych praktyk, które są ofertą w stosunku do mediów. Popieramy uruchomienie systemu szybkiego ostrzegania. W polskim MSZ będzie powołana komórka, która będzie współpracowała z podobnym punktami kontaktowymi we wszystkich państwach członkowskich. Plan działania zaprezentowany przez KE w tej konkretnej sprawie cieszy się zdecydowanym polskim poparciem - podsumował.

Opublikowany na początku grudnia 2018 roku przez KE dokument wskazuje, że rosyjska propaganda jest bardzo dużym zagrożeniem dla UE. Urzędnicy unijni są zdania, że należy przeznaczyć na walkę z nią większe pieniądze i ustanowić system ostrzegający przed kampaniami dezinformacyjnymi.

Autorzy raportu uważają, że kampanie dezinformacyjne przeciwko UE, jej instytucjom i polityce, prawdopodobnie nasilą się w okresie poprzedzającym wybory do Parlamentu Europejskiego, które są zaplanowane na maj 2019 roku. To - ich zdaniem - wymaga pilnych działań w celu ochrony UE, jej instytucji i jej obywateli. Podkreślają, że kampanie dezinformacyjne, w szczególności prowadzone przez państwa trzecie, są często częścią wojny hybrydowej, obejmującej cyberataki i włamania do systemów informatycznych.

W dokumencie zawarto rekomendacje i propozycje, które mają spowodować, że UE będzie skuteczniej walczyć z dezinformacją i propagandą. Proponowane jest m.in. zwiększenie finansowania dla specjalnej grupy w UE, która walczy z rosyjską propagandą. Ta specjalna grupa - tzw. East Strategic Communication Task Force - zajmuje się głównie propagandą i dezinformacją w krajach sąsiadujących z UE na wschodzie oraz w mediach rosyjskich, zarówno krajowych, jak i międzynarodowych. Grupa zidentyfikowała jak dotąd 4,5 tys. przypadków dezinformacji. KE zakłada, że w tym roku środki na ten cel wyniosą 5 mln euro; w 2018 roku było to 1,9 mln euro.

Zdaniem KE należy rozważyć powołanie dwóch grup podobnych do East Strategic Communication Task Force. Jedna miałaby się zajmować propagandą i dezinformacją na Bałkanach Zachodnich, a druga - w Europie Południowej. KE proponuje też ustanowienie systemu ostrzegania w czasie rzeczywistym o kampaniach dezinformacyjnych. Państwa członkowskie miałaby wyznaczyć w tej kwestii krajowe punkty kontaktowe i wymieniać się informacjami. System miałby być ustanowiony w marcu 2019 roku.

Według KE należy również więcej zainwestować w narzędzia cyfrowe, analizę danych i wyspecjalizowany personel w instytucjach UE oraz w państwach członkowskich. Chce ona też zmobilizować do walki z dezinformacją sektor prywatny, w tym duże firmy internetowe jak Google, Facebook czy Twitter. Jej zdaniem potrzebne jest też podnoszenie świadomości społecznej w tym zakresie, a temu mają służyć specjalne kampanie informacyjne.