- Trzeba pokazać ludziom w Brukseli, że na Węgrzech dzieje się to, czego chcą Węgrzy, i to nie w Brukseli, w biurach różnych skręcających w lewo partii i "organizacji pozarządowych" George’a Sorosa, będzie zapadała decyzja o tym, co się dzieje na Węgrzech i w Europie – oznajmił Orban.

- Nie jesteśmy skłonni robić tego, co dyktuje Bruksela, jeśli nie jest to dobre dla Węgrów - zaznaczył.

Oświadczył, że w 2010 r. Bruksela domagała się oszczędności, na co rząd odesłał z kraju Międzynarodowy Fundusz Walutowy i obniżył podatki. Potem – jak powiedział – Bruksela chciała, by „banki mogły wyciągnąć od ludzi stukrotność kredytów walutowych” oraz by obowiązywały wysokie ceny mediów, na co Węgry wprowadziły ich obniżkę.

- Potem powiedzieli, żebyśmy wpuścili migrantów, a my zbudowaliśmy ogrodzenie. Teraz oznajmili, żebyśmy przyjmowali z powrotem migrantów, ale my nie chcemy się zgodzić na obowiązkowe kwoty relokacyjne – oświadczył Orban.

Według niego „proimigracyjne kraje” nie zrezygnowały z planów przeobrażenia Europy Środkowej w multikulturalne państwa o mieszanych społeczeństwach. Według niego Zachód nie uważa tego za zagrożenie terroryzmu.

- Ja jednak dotrzymuję pola, bez mrugnięcia okiem stanę nawet do najbardziej brutalnego konfliktu, bo moralna przewaga jest po naszej stronie – oznajmił.

Zaznaczył, że to Węgrzy będą decydować, co się dzieje w ich kraju. - Możemy zawierać kompromisy w mniej ważnych sprawach, ale teraz jest post, a post służy do tego, żeby dać pierwszeństwo sprawom ważnym, a istotą jest migracja – oznajmił.

Premier nawiązał też do faktu zawieszenia w środę rządzącego na Węgrzech Fideszu w prawach członka Europejskiej Partii Ludowej (EPL). Zaznaczył, że dla dobra żadnej dyscypliny partyjnej nie zrezygnuje z obrony chrześcijańskiej Europy i walki z migracją.

Zgromadzenie polityczne EPL decydując o zawieszeniu Fideszu przypomniało w rezolucji o warunkach, jakie jest partii przedstawił szef frakcji EPL w PE Manfred Weber. Chodziło o zdjęcie plakatów z szefem KE Jean-Claude'em Junckerem, na których twierdzono, że chce on wraz z amerykańskim finansistą George'em Sorosem „osłabić prawa państw członkowskich do ochrony granic” i „ułatwić imigrację poprzez wizę migracyjną”, przeproszenie za słowa, że ci, którzy domagali się wyrzucenia Fideszu z EPL za tę kampanię, to "pożyteczni idioci", oraz wyjaśnienie sytuacji Uniwersytetu Środkowoeuropejskiego (CEU).

- Rząd węgierski ujawnił plany Brukseli dotyczące migracji, dlatego są teraz wściekli, ale nie wolno się cofnąć, nieustannie trzeba informować ludzi, muszą mieć świadomość, do czego szykuje się Bruksela - powiedział Orban.

Wybory do Parlamentu Europejskiego odbędą się na Węgrzech 26 maja.